Włosy a człowiek prymitywny
“Jej głowa była odsłonięta, a naturalną ozdobą jej włosów był prosty węzeł związany u góry.”
— DRYDEN.
Jeśli akceptujemy ideę ewolucji (a zakłada się, że większość ludzi to robi), nasz umysł musi być nastawiony na badanie podstaw ludzkiej egzystencji. W ten sposób nasz umysł cofa się do zarania dziejów i dowiaduje się coraz więcej o ich naturze; zdobywamy wiedzę na temat przyczyn, na skutek, których jesteśmy dzisiaj istotami świadomymi.
Śledząc wszelkie formy życia na różnych etapach rozwoju, winniśmy być lepiej uposażeni do rozumienia ich natury, funkcji i odniesienia do naszych obecnych potrzeb. Istnieje oczywista fascynacja zgłębianiem i odkrywaniem sekretów przeszłości, jednak równie fascynujące są próby penetracji przyszłości.
Ku rozkoszy introspektywnych umysłów pisarze obdarzeni dużą wyobraźnią stworzyli wiele projektów nadchodzącej przyszłości, co działa nie tylko odświeżająco, ale również stymulująco, pobudzając do myślenia „w czasie przyszłym”. Jednak zabawną wizją niemal wszystkich pisarzy zajmujących się tego typu proroctwami jest przedstawianie przyszłej rasy ludzkiej, jako całkowicie pozbawionej włosów. Bez wątpienia, ich dedukcja opiera się na tym, iż skoro owłosiony człowiek prymitywny wyewoluował do obecnej postaci o gładkiej skórze z nielicznymi fragmentami owłosionymi, to z czasem z pewnością nawet najmniejsza kępka włosów zniknie z ciała ludzkiego. Jak na obecną myśl, nie jest to przyjemna wizja, ponieważ obecna wizja piękna, niezależnie od swej trywialności, wymaga zdrowych włosów, a spełnienie tego warunku jest jedną z najbardziej różnicujących cech ludzkiej urody i męskości. Utrata włosów jest postrzegana, jako nieszczęście. Jednak to, co może zgotować nam przyszłość, nie jest najważniejszą kwestią dla potrzeb naszej aktualnej egzystencji.
„Teraz” jest nasz wiek i nasza epoka. Musimy dostosowywać się do obecnych koncepcji piękna fizycznego; zmiany ewolucyjne są tak powolne, stopniowe i niedostrzegalne, a w porównaniu do tego życie ludzkie tak krótkie, nasze rozterki dotyczą tylko wieku, w którym obecnie żyjemy. W rzeczy samej może wydawać się trywialne podkreślanie tak nieznaczącej rzeczy, jak posiadanie włosów, jednak chodzi tutaj o coś więcej; chodzi tutaj o relację pomiędzy gęstymi włosami, a ideałem fizycznego piękna. Zważając na drwinę i lekceważenie w dyskusjach na temat łysienia, można szczerze powiedzieć, że wszystkie wyobrażenia i koncepcje fizycznego piękna zawierają nieodwołalnie znak kompletności, symbol młodości i świeżości – gęste włosy. Przykład stopnia, do jakiego ta wizja wpływa na postrzeganie człowieka, można odnaleźć w marmurowej rzeźbie w Muzeum Narodowym we Florencji. Ilustruje ona wpływ włosów na sztukę – proste stwierdzenie, które jednak otwiera na zagadnienie wagi przywiązywanej przez prawdziwego artystę do włosów.
Odwołujemy się tutaj do posągu „Zwycięzcy” Michała Anioła. Opisano go, jako postać młodego człowieka o kręconych włosach i niskim czole! Teraz przychodzi do głowy pewne interesujące skojarzenie; we wszystkich dziedzinach sztuki, gdzie ludzka postać jest użyta symbolicznie, włosy stanowią cechę wyjątkową. Czy Michał anioł mógł wyobrazić sobie “Zwycięzcę” ze “lśniącą kopułą”?! Mówi się, że łysina jest oznaką mądrości, symbolem intelektualizmu; a jednak Chrystus obdarzany jest mądrością przekraczającą zdolności jakiegokolwiek człowieka. Ale (możemy to powiedzieć z całą powagą) czy którykolwiek malarz poważyłby się przedstawić Jezusa łysego? Cytując Ruskina: „Jego włosy spływały jasno złotymi falami, silnymi niczym fale wzbierających wód wiosennych kotłujące się w przejrzystych bajorach, które w końcu się przełamują spływając pasmami żywego światła ponad linią brwi, aż na ramiona”. Żaden współczesny artysta nie oddał na płótnie prawdziwej twarzy Chrystusa, ale też żaden autentyczny portret nie został zachowany; stąd też, rzeźbiarze i malarze byli zmuszeni użyć własnej wyobraźni do stworzenia koncepcji cielesnej wizji Nazarejczyka. Ale – czy sztuka mogła przedstawić, a wiara zaakceptować – Chrystusa bez włosów! Lojalny chrześcijanin może odpowiedzieć, że włosy lub ich brak nie mają wpływu na jego wiarę.
Jednak inaczej wygląda to ze strony artysty, który wie, że jego koncepcja Chrystusa znajduje się pod wpływem boskich wartości przypisywanych prekursorowi religii chrześcijańskiej. Dla niego więc Chrystus jest symbolem “boskości”. Ponieważ boskość pociąga za sobą kompletność, nie mógłby reprezentować jej formy fizycznej bez “korony Natury” – włosów. Sztuka zawsze prezentowała pozytywne wartości wszechświata w formie całości; “Zwycięstwo”, “siła”, “życie” są wartościami pozytywnymi. “Ja mam” i “ja jestem” to pozytywne jakości człowieka. Jeśli te pozytywne jakości mają być reprezentowane w formie całości, jak mogłyby być symbolizowane bez fizycznej korony – włosów? Przez wieki, sztuka bardziej lub mniej świadomie kojarzyła wspaniały wzrost włosów ze “Zwycięstwem, “Boskością”, „Prawdą”, a przede wszystkim “Pięknem”. Nawet ascetyczna powaga Marcina Lutra nie była dowodem przeciwko urokowi spływających loków; jego surowy ascetyzm nie powstrzymał go przed stwierdzeniem, że “włosy są najpiękniejszą ozdobą kobiety. Łysina reprezentuje negatywne jakości i jest symbolem „Braku” i „Dekadencji”. Pytanie brzmi – czy sztuka pomyliła się w swoich symbolach, czy też zanurzyła się głęboko w „studnię Prawdy”? Najlepszą odpowiedzią na to pytanie może być deklaracja nieśmiertelnego Keatsa: „Piękno jest prawdą, prawda jest pięknem”. Jest sprawą ewidentną, że z punktu widzenia sztuki, włosy są elementem fizycznej urody; stąd też rozważmy teraz – Konieczność. Ewolucja definiuje prawo Konieczności, jako takie warunki wpływów zewnętrznych, które zmuszają organizm do przystosowania się do wymagań środowiska. Prymitywny człowiek poddał się tej konieczności rozwijając powłokę owłosienia, która spełniała funkcje ochronne, a przez to utrwaliła jego istnienie. Jednak wraz ze złagodzeniem klimatu oraz wzrostem poziomu inteligencji, która zaowocowała znalezieniem sposobu na tworzenie sztucznego schronienia i ochronę ciała, konieczność zanikła. Jednak zmienione środowisko, jakie powstało na skutek sztucznej ochrony, zrodziło nową konieczność. Płaszcz włosów, który kiedyś chronił przed składnikami Natury, okazał się być ciężarem.
Nowe uwarunkowanie w postaci sztucznego schronienia, wytworzyło zapotrzebowanie na okrycie ochronne, które mogłoby być zdejmowane wedle woli. Rozwiązanie znaleziono w futrach zwierząt niższego rzędu. Stąd, wraz z rozwojem odzieży, zanikała potrzeba ochrony w postaci owłosienia. Jednak zaistniała w tej sytuacji nowa konieczność (raczej mentalna niż fizyczna), która istnieje aż do dzisiaj, a powstała na skutek zaawansowania w rozwoju ludzkiej inteligencji i przejścia na wyższy poziom myślenia; chodzi tutaj o postrzeganie piękna. Długie, spływające falami włosy z pewnością łechtały rozwijający się powoli zmysł estetyczny budzącego się umysłu. Fizyczne uwielbienie miało bezsprzecznie wpływ na proces zawierania małżeństw, czyniąc podmioty procesu bardziej pożądanymi i odwołującymi się do wyższych wizji piękna. Stąd też poprzez proces selekcji i przetrwania, ten zbyteczny, aczkolwiek czarujący aspekt atrakcyjności fizycznej został utrwalony. Jeśli prymitywny człowiek pomimo swego ciemnego umysłu i surowego spojrzenia na piękno, w stanie głębokiej recesji jego pół-barbarzyńskiego umysłu mógł poczuć tęsknotę za ideałem fizycznym i postrzegać powoli ewoluującą miękkość włosów, jako miarę satysfakcji, czy możemy powiedzieć, że konieczność posiadania włosów zanikła? Czy uznawanie piękna nie jest proporcjonalne do rozwoju wyższej inteligencji? Czy pożądanie perfekcji nie jest równoważne konieczności?
Zobaczmy – Rozważmy fakt, że sztuka jest dziś wynagradzana bardziej niż kiedykolwiek wcześniej; jest wspierana o wiele bardziej liberalnie niż kiedykolwiek w przeszłości; jej standardy mogą nie być tak wysokie, ale znajduje się w kręgu wiecznie rosnącego zapotrzebowania. Jest ona wciąż wyraźnie bezproduktywną czynnością z wyjątkiem tego, że zaspokaja zapotrzebowanie na zadowalanie zmysłu estetycznego. Ale – tutaj tkwi dowód istnienia konieczności! Pomimo obecnego monopolu czysto materialnej działalności, tęsknotę za zrozumieniem, dostrzeganiem, odczuwaniem, posiadaniem i absorbowaniem – piękna. W jej tle subtelne, na wpół ukryte i czczone pragnienie; i wreszcie w końcowej analizie można z całą słusznością powiedzieć, że całość ludzkiej działalności, wszystkie zgromadzone bogactwa, cele zdrowotne i wiedza – zmierzają do jednego końca; wszystkie są ledwie wysiłkami skierowanymi na jedno końcowe osiągnięcie, – aby zaspokoić pokrętne, niedookreślone, a czasami dalekie, jednak zawsze istniejące pragnienie – piękno. Stąd mówiąc o uniwersalnej aspiracji posiadania piękna, musimy przyznać, że zdrowy, jedwabisty połysk gęstych i puszystych włosów jest przynajmniej jednym z istotnych składników fizycznego ideału i kompletności, więc czy możemy powiedzieć, że prawo konieczności nie przewiduje już istnienia włosów? Wraz z rozwojem intelektualnym ludzkości musi nadejść chwila, kiedy potrzeby ciała staną się podległe potrzebom umysłu; pomimo to, jest to oczywiście perspektywa odległej przyszłości. Niemniej jednak, zmiana ta powoli zachodzi. Ale jedną z najstarszych, najbardziej prymitywnych i odwiecznych konieczności umysłu jest pragnienie człowieka do zaspokojenia potrzeby postrzegania piękna i ideału. Jeśli ideał jest pielęgnowany i podsycany, rasa ludzka nigdy nie będzie mogła stać się bezwłosa.
Pesymistyczne proroctwa, co do takiego przeznaczenia fizykalności człowieka mogą się sprawdzić tylko wtedy, gdy zdegradowane zostaną standardy perfekcji i upadnie wiara w siłę ludzkiej woli, dążącej do wypełniania i osiągania pragnień. Z tego punktu widzenia nie ma powodu uważać pragnienia posiadania obfitych włosów, jako czegoś bezwartościowego i trywialnego. Innym punktem zbieżnym, łączącym włosy z ewolucją prymitywnego człowieka od najwcześniejszych stadiów, aż do obecnego poziomu, jest utożsamianie utraty włosów ze zdobywaniem mądrości. Oczywiście jest to tylko starożytny przesąd, ale przesąd, który wywarł subtelny wpływ, (choć w wielu przypadkach nieuświadomiony) na wyobraźnię ludzi inteligentnych; chodzi tutaj o wiarę, że utrata pokrycia z włosów przez rasę ludzką przebiegła odwrotnie proporcjonalnie do rozwoju jej inteligencji. Oczywiście, gdyby to była prawda, istniałyby podstawy dla ogólnego poglądu, że łysina jest czynnikiem różnicującym pod względem mądrości; że wysokie czoło jest symbolem erudycji. Jednak słabym punktem tej drogi rozumowania jest fakt, że głupcy i idioci łysieją równie często, jak mędrcy. Stąd też, choć na pierwszy rzut oka wydaje się, że istnieje oczywisty związek pomiędzy utratą włosów na głowie a wzrostem ludzkiej inteligencji, ale nie ma na to żadnego potwierdzenia naukowego.
Zanim zakończymy ten rozdział dotyczący związków pomiędzy owłosieniem człowieka dzisiejszego i prymitywnego, zwróćmy uwagę na tych, którzy wierzą, że łysienie lub częściowe łysienie są niechybnie oznaką zmian organicznych, powołując się na fakt, iż człowiek prymitywny zachował swoje owłosienie tak długo, jak było to konieczne; nie znał golarzy, fryzjerów, ani toników, a włosy rosły nieczesane i niemyte, ale za to gęste i puszyste. Rozważając ten aspekt, co sugeruje to obrońcom ciągłego mycia włosów dla zapobiegania łysieniu? Niezaprzeczalnie jest to użyteczny, higieniczny środek zapobiegawczy i konieczny proces dla wybrednych i eleganckich; promuje czystość; jednak wypadające włosy potrzebują czegoś więcej; potrzebują wzrostu! Prymitywny człowiek udowodnił, że te dwie sprawy nie mają synonimicznego znaczenia. Czystość spełnia wymagania naszej obecnej ery.
Właściciel strony nie ponosi odpowiedzialności za skutki stosowania nin. porad, przepisów czy recenzji. Wykorzystanie podanych informacji odbywa się na wyłączną odpowiedzialność stosującego.






















































