Jesteś tutaj:

Warkocze

WARKOCZE - MODNE SPLOTY NA LATO
Kiedy mówimy o miłości od pierwszego wejrzenia, często zapominamy, że o naszym osądzie decyduje zaledwie kilkadziesiąt pierwszych sekund. Spoglądając na drugiego człowieka w ciągu kilku chwil oceniamy jego wygląd, ubiór, zachowanie. W pierwszej kolejności zwracamy uwagę na walory fizyczne, a tym samym na fryzurę. Okazuje się bowiem, że z uczesania włosów można odczytać niektóre cechy charakteru, stan zdrowia oraz status społeczny.

Historyczne plecionki

W starożytności fryzury noszone zarówno przez kobiety, jak i mężczyzn był do siebie bardzo podobne. Noszono długie, rozpuszczone włosy, a jedynie nad czołem skręcano drobne loczki. Kobiety wplatały wstążki i koraliki. Młodzież (jako pierwsza) zaczęła splatać włosy w warkocze. Oplatano je dookoła głowy, z czasem jednak zaniechano tego rozwiązania. Kobiety wykorzystywały warkocze do upinania koków lub... podtrzymywania rozpuszczonych włosów opaską zrobioną z czyjegoś obciętego już warkocza.
W średniowieczu, które cechowało się skromnością i pobożnością, rozpuszczone włosy uznawano za obrazę, pokusę i zachętę do nieczystości. Uznawano nawet, że włosy rozpuszczone i czarne charakterystyczne są dla czarownic. Nic dziwnego, że panny i mężatki skrzętnie ukrywały je pod chustami i eleganckimi czepkami.

Włosy splatano w warkocze z dwóch względów: jednym z nich była higiena, a drugim wygoda. Z nielicznych przekazów ikonograficznych i literackich wynika niezbicie, iż włosy zaczesywano do tyłu, a ze splecionych warkoczy tworzono „kukiełki” i „korony”. Następnie nakrywano je białą prostokątną chustą opadającą na plecy, ewentualnie zawijano ją wokół szyi. Oczywiście chłopki nosiły chusty najtańsze – wykonane z lnu, a kobiety zamożniejsze – chusty jedwabne.

W XII wieku włosy w dalszym ciągu splatano w jeden lub dwa warkocze i skrywano je pod owalnym welonem przytrzymywanym specjalną obręczą. O statusie kobiety i jej bogactwie świadczyła owa obręcz przytrzymująca fryzurę i welon. Chłopki nosiły obręcze cienkie i bez żadnych ozdób. Ich przeciwieństwem były kobiety wysoko urodzone, których obręcze były szerokie, zdobione wstążkami i kamieniami szlachetnymi. Oczywiście warkocze upinane królowym czy księżnym były ozdabiane diademami lub koronami.

Kolejne lata przyniosły niewiele zmian. Warkocze chowano pod chustami (welonami) przymocowanymi podwijką. Coraz częściej upinano je z tyłu głowy lub przytrzymywano warkocze specjalną siateczką zwaną crinale. Z czasem obręcz zastąpiły czepce, pod którymi w dalszym ciągu skrzętnie ukrywano fryzury. Sytuacja taka trwała bardzo długo. Fryzura się nie zmieniała; jedyną rzeczą zmienną były czepce. Ewaluowały od chusty przez obręcz z welonem aż po cruzelery, heniny, i białe chusty z wysokim usztywnieniem.

Warkocze na królewskim dworze, w filmie i literaturze
W kolejnych epokach warkocze odgrywały nieco mniejszą rolę. Plotły je najczęściej chłopki, które pracowały w polu. Uczesanie nie miało więc charakteru upiększającego, ale raczej praktyczny. Warkocze były też odpowiednie dla panien, o czym przypomina Juliusz Słowacki w dramacie „Balladyna”. Porównując dwie siostry, napisał: „Jaki wybór trudny! Starsza jak śniegi - u tej warkocz cudny,... Ta z alabastrów - a ta zaś różana - Ta ma pod rzęsą węgle - ta fiołki -... Więc obie kochać, a jedną zaślubić?”. Na kwestie dziewczęcych fryzur zwrócili też uwagę Adam Mickiewicz w „Panu Tadeuszu” i „Sonetach krymskich” oraz Henryk Sienkiewicz w „Krzyżakach” czy „Ogniem i mieczem”. Któż nie pamięta złotego warkocza Heleny Kurcewiczówny granej przez Izabelę Skorupko?

Pod koniec XVIII wieku wymyślnie splecione warkocze pojawiły się na dworze Marii Antoniny. Co ciekawe, warkocze mocowano na drucianych rusztowaniach, których wysokość dochodziła nawet do 20 centymetrów, po czym ozdabiano je piórkami, klejnotami, kwiatami, tiulem, kokardami a nawet prawdziwymi owocami. Warto przy tym podkreślić, że w owym czasie kobiety, aby nie zniszczyć fryzur spały na siedząco. Niestety, psujące się owoce wplecione we włosy oraz mycie głowy raz - dwa razy do roku, przyciągały różnego rodzaju robactwo i małe gryzonie. Z tego też względu, zamiast kąpieli, ludzie spryskiwali się obficie perfumami i wodami toaletowymi.

Rozpleciny – wstęp do małżeństwa
Warkocze pojawiają się nie tylko na dworach królewskich, ale i w kulturze wiejskiej. Aż do końca XIX wieku modne są tzw. rozpleciny, czyli jeden z obrzędów przedślubnych, polegający na rytualnym rozpuszczeniu warkocza przyszłej panny młodej. Rozpleciny odbywały się najczęściej w wieczór przedślubny. Rozczesania warkocza dokonywał starszy drużba, starosta weselny, a niekiedy pan młody.
Co ciekawe, przed rozplecinami druhny czesały pannę młodą i w jeden z zaplecionych warkoczy wkładały ciernie, a w drugi – monety. Ciernie przeznaczone były dla drużyny pana młodego, a monety dla druhen i starościn. Po zapleceniu warkoczy, matka panny młodej zakładała jej na głowę wianek. Czynności tej towarzyszyły przyśpiewki druhen:
„Jużem cię ostatni raz wiła,
pókim jeszcze panną była” .

Obrzęd rozpoczynał się od przemowy starosty weselnego. Zwykle rozpoczynał on tymi słowy: „niech będzie pochwalony Jezus Chrystus, radzę się najpierw Boga, Najświętszej Panny, tatuli, matuli i wszystkich przyjaciół, czy z wolą i dozwoleniem ten wianeczek od panny młodej do pana młodego oddadzą?”. Jeśli padło zgodne „Tak”, druhny oddawały staroście pannę młodą, który musiał z nią zatańczyć. Po skończonym tańcu jeszcze raz pytał o pozwolenie na rozplecenie warkocza. Kiedy kolejny raz otrzymał zgodę na rozczesanie, siłą sadzano dziewczynę na niskim stołku, śpiewając przy tym: „ Usiadła Marysia na białym kamieniu, rozpuściła włosy po prawym ramieniu”. Starosta rozplatał jej włosy, a druhny w tym czasie nuciły: „Chodzi se starszy drużba po sieni, trzyma se złoty grzebyk w kieszeni”. Zdarzało się, że warkocze rozczesywali po kolei wszyscy drużbowie, a rozpleciny kończył pan młody. Druhny wtedy śpiewały: „Chodzi pan młody po sieni, nosi grzebień w kieszeni. Rozplecie, rozczesze złoty warkoch młodusze”. Niekiedy podczas rozplecin ucinano młodej trochę włosów. Innym zwyczajem było to, że brat dziewczyny przywiązywał do końskiej uzdy wstążkę z jej warkocza. Oznaczało to, iż młoda dochowała czystości aż do dnia ślubu.

Od momentu rozplecin przyszła panna młoda chodziła z rozpuszczonymi włosami. Włosów nie zaplatała także w dniu ślubu; na głowę wkładano jej jedynie wianek, pod którym umieszczano dukat na szczęście i powodzenie. W przypadku wesel szlacheckich młody oddawał wianek oblubienicy do kościoła. Były to bowiem wianki bardzo kosztowne, o wyglądzie korony, dzięki czemu mogły później pięknie przyozdabiać monstrancję. Warto dodać, że rozpleciny warkoczy wyprawiano jedynie dziewicom. Obrzęd ten miał oznaczać oddanie panny młodej, jej wianka i warkocza mężowi oraz zgodę rodziny i przyjaciół na utratę dziewictwa w legalnie zawartym związku małżeńskim.

Turnieje rycerskie i warkocze Białych Dam
Jak już wspomnieliśmy zwyczaj ten zachował się aż do końca XIX wieku. Współcześnie kilka polskich miast stara się przyciągnąć turystów opowieściami o odważnych złotowłosych szlachciankach lub organizacją turniejów rycerskich o Złoty Warkocz Tarłówny. Według legendy zloty warkocz Tarłówny zaginął w dwudziestoleciu międzywojennym. Kim była jego posiadaczka? Zgodnie z tradycją, była piękną kobietą, córką właściciela zamku w Dębnie. Niestety, zakochała się wbrew woli ojca, w ogrodniku. Oblubieniec został wypędzony z zamku (a być może nawet zamordowany na rozkaz rozgniewanego ojca), a dziewczynie postawiono ultimatum. Mogła wybrać śmierć przez zamurowanie w zamkowej baszcie lub małżeństwo ze starym szlachcicem Rurysem. Szesnastoletnia Tarłówna wybrała pierwsze rozwiązanie. W niedługim czasie na zamku w Dębnie pojawiła się „biała dama”.

Od pewnego czasu rozgrywane są tam turnieje rycerskie; liczni śmiałkowie próbują odnaleźć legendarny warkocz.
Podobna historia wiąże się z legendarną założycielką Kłodzka. Waleska panowała na tamtejszych ziemiach w czasach pogańskich. Kronikarze zgodnie podkreślają, że odznaczała się ogromną siłą, urodą oraz złotymi warkoczami, z których podobno czerpała swoje nadludzkie siły. W ludowych przekazach zachowała się opowieść o tym jak to, dzięki swoim włosom pokonała groźnego smoka. Podobno kraina, którą rządziła, słynęła z bogactwa, czego zazdrościli jej sąsiedzi. Podobno Czesi złapali ją kiedyś w pułapkę i podstępem pozbawili magicznego warkocza.

Według innego podania, Waleska była złą i okrutną władczynią, która zawarła pakt z diabłem. Jej siła pochodziła z przepięknych warkoczy. Pewnego razu poddani się zbuntowali i obcięli Walesce warkocze w trakcie, gdy ona spała. Następnie zamurowali ją w zamku w Kłodzku. Warkocze oraz łuk Waleski złożono w świątyni. Szybko się jednak okazało, że łukiem nikt nie potrafił się obsługiwać poza zamurowaną władczynią. Kronikarze przekazują, że warkocze wraz z łukiem były przechowywane w Zielonej Sali zamku w Kłodzku aż do XVIII wieku. Podobno traktowano je jako talizman chroniący miasto przed nieszczęściami. Łuk i warkocze zabrał dopiero król Prus Fryderyk II Wielki.
Z warkoczami wiąże się jeszcze jedna legenda. Otóż w czasach starożytnych, król Ptolomeusz wyruszył na wojnę z Asyryjczykami. Jego żona Berenika ślubowała bogini Wenus, złożyć w ofierze swoje piękne warkocze, o ile Ptolomeusz wróci cały i zdrowy z tej wyprawy.  Tak też się stało, w związku z czym Berenika dopełniła ślubowania. Niestety, już następnego dnia włosy skradziono ze świątyni. Król wpadł w straszny gniew i chciał ukarać strażników. Darowane życie zawdzięczają nadwornemu astronomowi, który wyjaśnił parze królewskiej, że na niebie pojawiły się nowe gwiazdy. Uznano je z warkocz królewskiej małżonki. Od tego czasu na niebie można podziwiać gwiazdozbiór (zwany też warkoczem) Bereniki.

Buntownicy a długie włosy
W legendy można wierzyć lub nie, fakt jednak pozostaje faktem, że Chińczycy przypisują włosom energię ognia. Podobno to w splecionych warkoczach kumuluje się chęć działania, temperament oraz siła życia. Ponadto ogień wyraża chęć buntu, gwałtownych zmian i strawienia ustalonego porządku; przyjęło się więc, że buntownicy noszą długie, niekiedy splecione włosy (Jezus, Budda).

Na przeciwstawnym biegunie umiejscowiono m.in. chińskich mnichów, którzy mają ogolone głowy. Niektórzy przyjmują, że ma to odwrócić ich uwagę od spraw przyziemnych, a zamiast do buntu skłonić raczej do medytacji i zachowania wiecznej czystości.
Podobne podejście do włosów i warkoczy prezentuje nowoczesna fizjonomika i charakterologia. Po pierwsze istotny jest kolor splecionych włosów. „Włosy czarne znamionują podobno ludzi bardziej namiętnych niż blondyni. Jednak psychologowie twierdzą, że namiętności u czarnowłosych nie są silniejsze, tylko bardziej otwarcie i wyraźniej pokazywane.

Szatyni są ruchliwi, impulsywni, pełni polotu, ale często niestali w poglądach
Zloty i rudawy blond wskazują podobno na głębie uczuć, oddanie, wierność i zdolność do współczucia.
Włosy koloru miedzi, płomiennie rude uchodzą jeszcze dzisiaj za oznakę ognistej namiętności, a zdaniem niektórych – także przebiegłości i mściwości.

Oddajmy głos biologowi:
Osoby o włosach blond, zwłaszcza rudawych, są podatne na choroby infekcyjne, mają skłonność do alergii, a ponadto często padają ofiarą depresji i wymagają opieki psychoterapeuty. Bruneci są dość odporni fizycznie i przejawiają dużą zdolność adaptacyjną do rozmaitych warunków biologicznych. Znamienne, że poprawa warunków żywieniowych powoduje stopniowe ciemnienie włosów blond, a włosy ciemne stają się jeszcze ciemniejsze.
Blondynkom, którym ciemnieją włosy, najczęściej poprawiła się sytuacja ekonomiczna. Nieliczne wyjątki tylko potwierdzają regułę” .

Czytanie z włosów...
Warto też pamiętać, że włosy świadczą o zdrowiu całego organizmu. Interesujący jest fakt zaobserwowany przez niektórych badaczy, którzy określili zależność między kolorem włosów a predyspozycją do określonych chorób. I tak, posiadacze ciemnych warkoczy częściej zapadają na kamicę nerkową i żółciową oraz marskość wątroby. W przypadku włosów blond i rudych można mówić o zwiększonej podatności na alergię. Jeśli zaś chodzi o włosy prawie białe, to jest to poważna wada zwyrodnieniowa. W przypadku przedwczesnego siwienia mamy do czynienia z cechą osobniczą lub dziedziczną.

Należy podkreślić, że kobiety powinny zwrócić szczególną uwagę na rozszczepienie włosów oraz ich łamliwość podczas splatania warkoczy. Są to oznaki długotrwałych zaburzeń odżywiania oraz poważnych zaburzeń jelitowych, które kwalifikują się do natychmiastowej obserwacji przez lekarza specjalistę.

Jak już zauważyliśmy wcześniej włosy długie, czarne i rozpuszczone były przypisywane czarownicom. Prawdziwości tego twierdzenia starał się dowieść francuski naukowiec Henry Alain. Rzeczywiście, zauważył on, że kobiety o długich i ciemnych włosach mają dar przewidywania i odczytywania myśli innych ludzi. Co ciekawe podobny dar posiadają mężczyźni o mocno owłosionym ciele, zwłaszcza co którzy mają długą brodę. Naukowe eksperymenty potwierdziły, że potrafią oni emitować sugestie.

Po włosach ich poznacie...
Z badań tych wynika również, że za konkretnymi fryzurami kryją się konkretne cechy charakteru. „Włosy w loczki świadczą jakoby o częstym nieładzie w myślach.
Fryzury niezwykłe są chętnie noszone przez młode damy, pragnące za wszelką cenę zwrócić na siebie uwagę.

Jeż wskazuje na nieprzezwyciężony kompleks matki, zarówno w wypadku młodszych, jak i starszych mężczyzn. Wobec otoczenia prezentują oni upór. Jest to typ zatwardziałego kawalera, który tylko w wyjątkowo sprzyjającym układzie potrafi się odnaleźć w małżeństwie.
Włosy zaczesane do tyłu są oznaką człowieka mądrego, dominującego. Fryzura odsłania czoło i daje swobodę myślom. Typ nerwowy i spięty, w każdym zawodzie otwarty wobec otoczenia.(...)

Przedziałek ma szczególne znaczenie, zależnie od usytuowania. Z jednej strony pozwala uporządkować włosy, z drugiej znamionuje postawę życiową, w której dominuje celowość i przystosowanie:
- przedziałek z prawej strony: zamiłowanie do porządku, niechęć do zwracania na siebie uwagi;
- przedziałek pośrodku: upór i spekulatywny sposób myslenia, zamknięcie w sobie, niechęć do zwracania na siebie uwagi;
- przedziałek z lewej strony: poprawność i spolegliwość, ale skłonność do niezależnego myślenia.

Fryzura „na Cezara” lub „na Napoleona”, czyli włosy obcięte krotko, ale gładko zaczesane, znamionuje człowieka ambitnego, lubiącego imponować, często bardzo uzdolnionego” .
W przypadku warkoczy mamy do czynienia z ludźmi spokojnymi, rozważnymi i powściągliwymi. Ceniącymi wartości rodzinne i przyjaźń. Są też odporni, cechują się również uporem i wielką niespożytą energią. Kiedy trzeba potrafią postawić na swoim.

Rodzaje splotów
Warkocze plecie się zazwyczaj z długich lub bardzo długich włosów. Jest kilka technik plecenia i rodzajów warkoczy. Podstawowy splot wykonuje się z trzech pasm włosów, które przeplata się na zmianę. Na koniec zabezpiecza się je gumką, wstążką lub ewentualnie spina spinką. Warto podkreślić, że w kulturze europejskiej noszono jeden lub dwa warkocze; zupełnie inaczej jest w przypadku kultury afroamerykańskiej, w której dozwolona jest dowolna ilość cieniutkich warkoczyków. Współcześnie znanych jest kilka podstawowych rodzajów tego uczesania. Jeszcze nie tak dawno bardzo popularny był warkocz kłosowaty. Jego nazwa wzięła się od tego, iż po zapleceniu przypomina kłos zboża.

Warkocz kłosowaty plecie się w następujący sposób: najpierw należy związać włosy przy karku, a następnie podzielić je na dwa pasma jednakowej grubości. Włosy spryskujemy sprayem, aby warkocz się ładnie układał. Potem wyciągamy ze środka cienkie pasemko włosów i oplatamy nim od tyłu do przodu grubsze pasmo. To samo robimy na drugim paśmie. Fryzjerzy radzą, aby cienkie pasemka układać zawsze nad cienkimi pasemkami drugiej strony, zanim oddzielimy kolejne pasemko. W przeciwnym bądź razie warkocz nie wyjdzie.

Najpospolitszy warkocz składa się z trzech splecionych ze sobą pasm włosów. Jedną z jego odmian jest tzw. warkocz ludowy. Czesze się go z pięciu jednakowej grubości pasm. Splatanie rozpoczyna się od zaplatania warkocza z trzech środkowych pasm włosów. Pasma zewnętrzne zwisają swobodnie. Po pierwszym splocie warkocza kładziemy prawe pasmo na zewnętrznym prawym paśmie i zamieniamy je miejscami. Robimy jeden splot, po czym to samo powtarzamy z lewym pasmem włosów. Zewnętrzne pasma zamieniamy kolejno przy każdym splocie. Powtarzamy te czynności aż do splecenia wszystkich włosów. Na końcu zabezpieczamy warkocz ludowy gumką.

Przykładem warkocza złożonego z trzech pasm włosów, który można zapleść samodzielnie, jest warkocz chłopski. Zbieramy włosy z tyłu głowy na wysokości uszu. Dzielimy je na trzy części i rozpoczynamy splatanie tradycyjnego warkocza. Splatamy go luźno. Po pierwszym splocie oddzielamy po lewej stronie szerokie pasmo i wplatamy je luźno w warkocz. To samo robimy z pasmami po prawej stronie głowy. Włosy splatamy na zmianę – cały czas z trzech pasm. Efekt? Włosy luźno splecione, układające się na boku.

Warkocz francuski (nazywany też „dobieranym”) przeżywał apogeum swojej popularności w naszym kraju w połowie lat 90 – tych XX wieku. Jego zaplatanie rozpoczynało się od czubka głowy. Do bardzo cienkich pasm włosów dobierało się kolejne pasma – w efekcie splot był coraz grubszy. Włosy splatało się do samego końca, po czym zabezpieczało gumką lub spinką.

W dawnych czasach, a obecnie w niektórych regionach Niemczech, popularny jest tzw. „baranek”. Są to dwa warkocze splecione przy uszach w kształcie baranich rogów. Prostsza odmianą tego uczesania jest zaplecenie warkoczy przy uszach w kształcie koła.

Z warkoczami wiąże się jeszcze jeden termin: to harcap. Terminem tym określano warkocz znajdujący się z tylu peruki, noszonej przez mężczyzn pod koniec XVIII wieku. Zakładano na niego harbajtel, czyli jedwabny woreczek zawiązywany na kokardkę. Warto podkreślić, że harcap był w pewnym okresie obowiązkowym uczesaniem w wojsku. Z założenia miał chronić tył głowy przed atakiem.

Na koniec trzeba dodać, że do omawianej grupy fryzur zalicza się również dredy (czyli długie i cienkie skręty), skręty (pokryte żelem włosy skręcone w kępki przypominające nieco dredy), warkoczyki afro (cienkie warkoczyki, splatane na całej głowie, rozpoczynają się przy samej czaszce, niekiedy są zebrane wszystkie razem z tyłu głowy).



Kolorowe przeciwwskazania

Oczywiście warkocze wyglądają najlepiej w przypadku włosów grubych i mocnych. Jeśli jednak ktoś takich nie posiada, to może wpleść sztuczne włosy lub kolorowe wstążki. Takie rozwiązania są dość oryginalne i rzadko spotykane. Tym bardziej polecamy je kobietom odważnym, które lubią latem poszaleć. Zwłaszcza, że tegoroczne lato stoi pod znakiem warkoczy i wszelkich splotów.

Należy jedynie pamiętać, że warkoczy nie można splatać zbyt ciasno, gdyż mogłoby to doprowadzić do trwałego uszkodzenia włosów, miejscowego wyłysienia lub pojawienia się chorób skóry. Z tego samego względu nie wolno używać cienkich, elastycznych gumek, które wplątują się we włosy, uszkadzają je i łamią.

Polecane artykuły

Najczęściej kupowane w sklepie internetowym



Łysienie Wypadanie włosów Cienkie włosy Suche włosy Przetłuszczanie włosów Fryzury Hirsutyzm Hormony