Jesteś tutaj:

Gnidy

Przeciętny człowiek traktuje wszawicę jako defekt kosmetyczny wynikający z zaniedbania higienicznego. Rzadko kto wie, że jest to jednostka chorobowa wpisana do Dziennika Ustaw jako choroba zakaźna. W ten sposób można sobie uświadomić, że nie jest to tylko i wyłącznie problem dawnych wieków, który obecnie nas nie dotyczy.

Omówienie roli gnid w rozwoju wszawicy należy rozpocząć od określenia rodzajów  wszawicy i zagrożeń jakie ze sobą niosą. Nie można żyć w niewiedzy, ponieważ jest to pasożyt, któremu nieobce są salony, a kąpiel w pachnących kosmetykach jest dla niego czymś obojętnym i zupełnie naturalnym.

Osoby zarażone mogą mieć do czynienia z różnymi typami wszy. Pierwszym z nich jest wesz odzieżowa, która nie żyje cały czas na swoim żywicielu, ale raczej na jego odzieży. Ubrania są także miejscem, gdzie samica składa jaja. Dla bezpieczeństwa przykleja je albo na wewnętrznej stronie bielizny, albo w szwach wierzchniej odzieży. To właśnie ten rodzaj wszawicy jest najgroźniejszy w naszym klimacie. Niestety, na ubraniach przenoszone są groźne choroby zakaźne (np. dur, który to w trakcie I wojny światowej zdziesiątkował oddziały wojska. Jego przyczyną była właśnie wszawica odzieżowa, która doprowadziła walczących do tzw. gorączki okopowej).

Następny typ to wesz łonowa, która żyje głównie we włosach łonowych żywiciela. Potrafi również przenosić się na różne części owłosionej skóry (oprócz głowy). Zanotowano przypadki, że żyła nawet w brwiach. Składa ona jaja – gnidy w miejscu, w którym aktualnie żyje.

Najbardziej powszechna jest wesz głowowa, żyjąca i składająca jaja na owłosionej skórze głowy, a czasami na okryciu głowy (trafia tam zazwyczaj część gnid). O ile jednak wesz jest pasożytem dość dużym i łatwo go dostrzec gołym okiem, o tyle gnidy można nie zauważyć, jeśli się jej nie szuka lub nie kontroluje systematycznie stanu głowy. Wesz głowowa to przede wszystkim problem dużych skupisk ludzkich, który dotyka szczególnie dzieci. W przedszkolu wystarczy jedno zarażone dziecko, by po kilku dniach problem miała cała grupa. Maluchy bawią się ze sobą, często w sposób niekontrolowany dotykają główkami lub nachylają się nad sobą. Najczęściej dzieci zarażają się nieświadomie, ponieważ szczególnie dziewczynki, używają wspólnie grzebieni czy szczotek do włosów. Gnidy przyklejają się łatwo do ząbków i w ten sposób mogą być przeniesione na inne głowy. Pasożyt nie skacze też z głowy na głowę: może przejść, gdy ludzkie głowy się dotkną się lub spaść z głowy jednego żywiciela na drugą.
Problem wszy głowowej jest w naszym kraju o tyle poważny, że nieżyciowe przepisy zabraniają pielęgniarkom dokonywania przeglądu włosów dziecięcych bez pisemnej zgody rodziców. Sprzyja to szerzeniu wszawicy, ponieważ większość opiekunów nie zgadza się, aby problem rozwiązywać na forum grupy przedszkolnej lub szkolnej.    Walka z wszawicą jest trudna – pasożyt nie wybiera swojego żywiciela według jakichkolwiek kryteriów – ani strefa klimatyczna, ani kolor skóry czy stan higieny osobistej nie decydują o ataku. Co gorsza wszy atakują również zwierzęta domowe!

Dorosła samica po jednym zapłodnieniu składa do 56 jajeczek – gnid. Są one wielkości od 0,3 mm do 0,8 mm. Zostają przez samicę przyklejone do podstawy włosa (czasami na nakryciu głowy) specjalną, bardzo lepką wydzieliną. Samica każdego dnia składa po około osiem gnid. Pasożyt w takiej formie dojrzewa przez 6 do 8 dni. Młody osobnik – nimfa wyglądem przypomina dorosłą postać pasożyta. Młode nimfy żywią się tak samo jak dorosłe osobniki, czyli dwa razy dziennie wbijają aparat gębowy w skórę swojego żywiciela, aby napić się jego krwi. Miejsce ukłucia jest widoczne – tworzy się tam mała grudka, która jest bardzo swędząca. Jest to o tyle niebezpieczne, że prowadzi do zakażeń skóry.
W ciągu dwóch - trzech tygodni wesz dojrzewa do rozrodu i zaczyna się rozmnażać. Przeciętnie żyje 6 tygodni. Przez cały ten okres dojrzały pasożyt rozmnaża się intensywnie. Jedna samica na głowie może sprawić, że za kilka tygodni zarażona osoba będzie miała wiele osobników, w różnych fazach rozwoju. Widać zatem jak wielki problem stanowi zarażenie wszawicą.

Wiek XX wydawał się bliski pokonania tej plagi. Wynalezienie DDT sprawiło, że fala wszawicy została zatrzymana. Niestety, ten pasożyt ma wyjątkowe właściwości przystosowawcze i bardzo szybko uodparnia się na wszelkie trucizny, a gnidy są nawet oporne na to, co zabija dorosłe osobniki i nimfy. Po kilku latach euforii okazało się, że nowe pokolenia wszy nabyły już odporności i DDT truje raczej żywiciela (substancja jest bardzo toksyczna) niż pasożyta.

Musimy pamiętać, że walka z wszawicą nie polega na jednorazowym użyciu środka zabijającego pasożyty. Gnidy bardzo dobrze są chronione przez otoczkę i w zasadzie nic ich nie zabija. Po pozbyciu się dorosłych osobników i nimf, należy za kilka dni powtórzyć trucie. Istnieje bowiem duże prawdopodobieństwo, że wylegną się nowe osobniki.

Jeśli nawet tylko jedna osoba zaraziła się wszawicą, to i tak należy profilaktycznym leczeniem objąć całą rodzinę. Ważne jest wypranie pościeli w minimum 60 stopniach. Najlepiej jednak jest ją wygotować. Trzeba też wyprać wszelkie ręczniki, nakrycia głowy, a miejsca gdzie opieramy głowy (zagłówki kanap czy foteli) warto przetrzeć roztworem kwasu octowego. Całą operację z truciem należy powtórzyć przynajmniej dwa lub trzy razy (na opakowaniach wszystkich środków do zwalczania tych pasożytów są dokładne instrukcje stosowania).

W związku z tym, że gnidy są odporne na trucizny, należy się ich pozbyć w sposób mechaniczny. Chociaż nie jest to przyjemne, to trzeba je wyczesać specjalnym gęstym grzebieniem.  Jednak nawet najdokładniejsze wyczesanie nie daje stu procent gwarancji pozbycia się problemu, toteż bez płynów lub specjalnych szamponów na pewno się nie obejdzie. Walka z gnidami trwa dłużej niż pokonanie dorosłych osobników – jeśli chcemy  naprawdę pozbyć się tego pasożyta, musimy być konsekwentni w swoim oddziałaniu.

Temat wesz i gnid jest bardzo nieprzyjemny. Niestety, należy go dobrze poznać, aby w razie czego zrobić wszystko, aby wizyta pasożyta na naszej głowie była jak najkrótsza. Pamiętajmy przy tym, że atakuje on również zwierzęta. Jeśli więc wszawica trafiła się w naszym domu, to  profilaktycznie należy zadbać także i o czworonogów. Warto zaopatrzyć się w płyn/szampon przeciw pasożytom skórnym. Nasze zwierzęta mogą również przynieść do domu tego niechcianego pasożyta. Często psy bawią się z innymi czworogami na spacerze i do zakażenia dochodzi tak, jak u dzieci – poprzez bezpośredni kontakt. Koty, jeśli je wypuszczamy poza dom, na pewno mają kontakty z bezdomnymi i zarażonymi zwierzętami, musimy więc sprawdzać zwierzaka – obróżka przeciwpchelna nie ochroni przed wszawicą.
Zresztą wiele dzieci zaraża się wszawicą podczas zabawy z psami, czy kotami. Należy przy tym pamiętać, że jeśli nasze dziecko jest malutkie i dotknął je problem wszawicy, to nie wolno używać ogólnie dostępnych środków do zwalczania gnid. Zamiast męczyć malucha niemiłym wyczesywaniem pasożyta, warto zastanowić się nad obcięciem jego włosków do gołej skóry i zastosować na głowę delikatny roztwór octu. Z badań wynika, że w środowisku kwaśnym w zasadzie żadne komórki się nie rozwijają.
Profilaktycznie, po zarażeniu wszawicą i po wytępieniu pasożyta przy pomocy środków farmakologicznych, warto włosy płukać systematycznie 6% ciepłym octem – sprawi to, że jeśli gdzieś jeszcze została przyklejona gnida, to prawdopodobnie nie rozwinie się, a poza tym łatwo je wówczas sczesać grzebieniem o gęstych ząbkach.

Walka z wszą łonową jest podobna jak z głowową (wszawicą łonową zaraża się poprzez kontakty seksualne). Należy jednak pamiętać, że gnidy z owłosionych częściach łonowych potrafią żyć we wszystkich niemal owłosionych częściach ciała, czyli pod pachami, w brwiach i rzęsach, a u mężczyzn także na klatce piersiowej.

Z kolei wesz odzieżowa, na szczęście rzadko spotykana – jest najniebezpieczniejsza w naszym klimacie, ponieważ  to ona przenosi groźne choroby. Żyje na ubraniach, chętnie chowa się w szwach, gdzie również składa gnidy – to ten pasożyt jest prawdopodobnie przyczyną opinii, że wszy wiążą się z brudem. Dopiero pranie ubrań w temperaturze co najmniej 60 stopni Celsjusza niszczy zarówno dorosłą postać owadów, jak i gnidy. Współcześnie możemy zarazić się tą odmianą wszawicy, gdy przebywamy w skupiskach innych ludzi lub korzystamy z komunikacji publicznej. Wystarczy, że jakiś zakażony bezdomny przespał się w wagonie z pluszowymi siedzeniami, by zostawić pasażerom „prezent” w postaci pasożyta. Jest to o tyle groźne, że może dojść nawet do zakażenia posocznicą.

Ciekawostką jest fakt, że wszy podlegają mimetyzacji, czyli ich kolor upodabnia się do koloru włosów żywiciela. Z tego też powodu bardzo często widzimy gnidy, nie możemy zaś tak łatwo dostrzec osobników dorosłych ze względu na ich kolor bliski odcieniowi włosów.

Problemem obecnie są dzieci, które chodzą do szkół i przedszkoli – lekarzom, pielęgniarkom i higienistkom nie wolno sprawdzać ich głowy bez zgody rodziców. Dzieci, których rodzice wyrazili taka zgodę, są kontrolowane dwa razy w roku – we wrześniu i lutym. Ale stwierdzenie wszawicy nie rozwiązuje problemu – nie wolno o tym informować osób trzecich  - nauczyciele i dyrekcja szkoły nie mają prawa otrzymać informacji o konkretnym dziecku. Tym samym maluch chodzi po szkole (nie wolno mu ograniczyć prawa do nauki, a przecież nikt prócz służb medycznych nie zna prawdy) i jeśli rodzice nie podejmą leczenia, taki uczeń może zarazić całą placówkę. Jedyną nadzieją na to, że do tak drastycznych sytuacji nie dojdzie, jest obowiązek zgłoszenia tego faktu nie tylko rodzicom/opiekunom, ale i... Stacji Sanitarno - Epidemiologicznej.

Jak widać samo dbanie o higienę nie wystarcza, potrzebna jest profilaktyka, a czasami konieczne są bardzo konkretne działania. Niestety, wszawica łatwo nie daje za wygraną, a gnidy są wyjątkowo odporne na niektóre środki. Z tego też względu trzeba robić wszystko, aby unikać sytuacji prowadzących do zarażenia.

Polecane artykuły

Najczęściej kupowane w sklepie internetowym



Łysienie Wypadanie włosów Wzrost włosów Gęste włosy Łysienie mężczyzn Powieki Higiena Cebulka włosa