Skończyłem 24 lata i zacząłem łysieć. A włosy to nie trawa, same nie odrosną. Zacząłem, więc nosić czapki, które zdejmowałem tylko w łóżku i to wtedy, gdy moja partnerka na tyle była interesująca, że mi się opłacało.... Zwierza się Marek Sośnicki z zespołu Tamerlane.
Muzyk poddał się zabiegowi przywracania straconego owłosienia.
Teraz czapki mogę zakładać tylko wtedy, kiedy chcę i jest ok - mówi.
Marek Sośnicki, 3 letni Piotruś chory na martwicę skóry i Pani Krystyna z Częstochowy mają ze sobą wiele wspólnego. Ich nowe włosy przyjechały aż z Kanady. Poddali się niechirurgicznemu przywracaniu włosów w Klinice Ryszarda Gzeli.
Łysina ze wschodu
Krystyna T. Z Częstochowy w dzieciństwie zachorowała na łuszczycę. Lekarze przepisali jej cudowną rosyjską maść. Smarowała nią głowę, a gdy skończyła 16 lat.... do połowy wyłysiała. Zaczęła zaczesywać włosy z tyłu na czoło. - Nosiłam opaskę. Czułam się jak zaszczuta myszka. Bałam się wiatru w twarz - wspomina.
Pan Ryszard wyciął mi część włosów i zdezynfekował pachnącą wodą. Potem przytwierdził naturalne włosy przymocowane do cienkiego materiału podobnego do skóry. Nie bolało ani trochę. Po godzinie zobaczyłam w lustrze swoją nową czuprynę - opowiada.
Teraz drobna szatynka upina włosy w kok, albo koński ogon. Czuję się atrakcyjna i pewna siebie. Zdecydowała się na dziecko.
Z włosami jak z jajkiem
Przez długie lata najgroźniejszym wrogiem Jacka K. Z Opola był porywisty wiatr - patrzyłem przez okno na drzewa targane wiatrem i myślałem: „nigdzie dzisiaj nie idę". W wieku 36 lat zobaczył Jacek w lustrze nieatrakcyjnego mężczyznę ze sporymi "zakolami" - zacząłem kombinować. Może zaczesać włosy z boku, może z tyłu? Przerażało mnie przezwisko " łysy ". Parę lat temu Jacek poddał się zabiegowi w Klinice Ryszarda Gzeli. Kilka razy w tygodniu myje włosy szamponem dla dzieci a potem wciera odżywczy balsam. Stara się jednak nie szarpać grzywki szczotką. - Na początku obchodziłem się z tymi włosami jak z jajkiem. Ale już się przyzwyczaiłem. Ja po prostu lubię włosy - śmieje się Marek Sośnicki. - Zrzucę jeszcze parę kilogramów i będę wyglądał jak bym był 12 lat młodszy. Jak ten fenomenalny blondynek
z granatowymi oczami, jakim byłem zdając do szkoły filmowej.
Linda, Shazza i inni
Sośnicki nie jest jedynym artystą, który odwiedził Bielską Klinikę. Ryszard Gzela " posadził włosy " na głowie Tomasza Samborskiego z Polsatu. W marcu odmłodzi także Pawła Kucharskiego z zespołu Topone, który z tej okazji opóźnił o dwa miesiące nagranie teledysku. Intensyfikacji, czyli zagęszczaniu i wydłużaniu włosów poddała się gwiazda muzyki Disco Polo Shazza i aktor Bogusław Linda - wystarczy przełamać psychiczną barierę.
Przyprawianie włosów naprawdę nie boli. A jak przyjemnie łaskocze, gdy później człowiek przegląda się w lustrze - wokalista Tamerlane jest ujmująco szczery.
Bez kleju i skalpela
Ryszard Gzela spędził 6 lat w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Tam spotkał znajomego, który poradził mu zabieg niechirurgicznego przywracania włosów. Wtedy po raz pierwszy usłyszał o tej nieznanej jeszcze w Polsce metodzie. Wracam do Polski z Kanady przez Frankfurt. Celnik nie chciał mnie przepuścić przez granicę, bo nie wierzył, że ten mężczyzna
z bujną jasną czupryną to ja. Na zdjęciu byłem łysy - opowiada Pan Ryszard Gzela. Żona poznała mnie dopiero, gdy się odezwałem. Doświadczenia z włosami wpłynęły na jego plany życiowe. Nie wyjechał do Kanady jak wcześniej zamierzał. Żonie, która " siedziała na walizkach " kazał się rozpakować. Zostali w Polsce.
W Bielsku-Białej otworzył własną klinikę. Ryszard Gzela przez parę miesięcy uczył się
w Kanadzie skomplikowanej sztuki " przyprawiania włosów ". Jak dotąd nie ma konkurencji
w Europie. Do Bielska Białej przyjeżdżają " po włosy ". Włosi, Francuzi, Austryjacy i Niemcy. -
w młodości parałem się ogrodnictwem. Teraz sadzę... włosy. Ale w niczym nie przesadzam - żartuję. - nie używam skalpela, nie wykonuję też popularnych, ale mało praktycznych tupecików.
Nie stosuję klejów, bo mogą wywołać alergię. Kanadyjskie włosy są wszczepione
w " mikroskórę ", przez którą skóra głowy normalnie oddycha - tłumaczy.
Nowa czupryna na lata
Umówiony telefonicznie pacjent musi przyjechać do Kliniki na konsultację. Jeśli zdecyduje się na zabieg dowie się, na czym to polega. Pan Gzela wymierzy miejsca gdzie nie ma włosów i za pomocą komputera określi gęstość, grubość i odcień nowych. Po trzech miesiącach
w Kanadyjskim laboratorium powstaną włosy idealnie pasujące do danego pacjenta. Zabieg " osadzania włosów " trwa zaledwie godzinę, czasem dwie. - Włosy przymocowane są do cienkiej jak pergamin etaminy, która pod wpływem temperatury ciała zespala się ze skórą głowy. Nie odpadną.
Można pływać, grać w tenisa, biegać - przekonuje Pan Ryszard, szarpiąc z całej siły swą grzywkę. - Jeśli Pani chce potarmosić za czuprynę, to proszę. Ryszard Gzela potrafi także zagęszczać i wydłużać włosy. A wszystko odbywa się na miejscu, w Klinice. Zabiegi są dwa razy tańsze niż w Kanadzie - cena zależy od ilości, długości i rodzaju włosa. Minimalny koszt to 3000 zł. Do Bielskiej kliniki przychodzą także osoby po oparzeniach, wypadkach
i chemioterapii. Pan Ryszard pomógł ofiarom pożaru Stoczni Gdańskiej, - jeśli ktoś przeżył tragedię albo choruje a nie stać go na zabieg, to nie znaczy, że mu nie pomogę. Musi mi tylko udokumentować swą ciężką sytuację materialną - tłumaczy Ryszard Gzela. Ryszard Gzela otwarcie przyznaje, że nikt nie znalazł jeszcze idealnego rozwiązania dla łysych.
Doktor Stanisław Sakiel
Ordynator Oddziału Oparzeń siemianowickiego szpitala: - Metodę uzupełniania owłosienia, opracowaną przez Ryszarda Gzelę zastosowaliśmy u pacjentów z głębokimi oparzeniami skóry głowy. U naszych chorych nie stwierdziliśmy reakcji uczuleniowych. Częściowe uzupełnienia doskonale utrzymywały się na powierzchni skóry. Chorzy kąpali się w nich, brali prysznic, pływali w basenach. Moim zdaniem ta metoda jest bardzo dobra. A wady?